Unistop

JAK UNISTOP POMÓGŁ WYGRAĆ BOLTOWI

img940

Nasza kadra podbiła w pewnym sensie igrzyska olimpijskie. Nadzorowaliśmy organizację ruchu, malowaliśmy pasy na bieżni i naprawiliśmy zielony basen. A wszystko w jedną noc.

Wstaję jak co dzień o 4 i szykuję się do roboty – szybka kawa, kanapki do plecaka i w drogę. Już otwieram drzwi, a tu szefowa dzwoni i pyta, czy zabrałem paszport, bo bez tego do Rio nie wjedziemy. „Jakie Rio?”- pytam. Może chodzi o Rybnik? A ona, że nie ma czasu, że paszport do kieszeni i wyjeżdżamy. Okazało się, że mamy zmieniać organizację ruchu na olimpiadzie. Wow! Zlecenie jest – trzeba wykonać, rzuciłem, a w głowie już Copacabana, salsa i festiwal. Podróż przespałem, dziwne te zmiany czasu. Trochę też byłem przejęty, bo to pierwszy pracowniczy wyjazd za granicę.

Ale mamy doświadczenie, zrealizowaliśmy robotę na Światowe Dni Młodzieży. Plan był prosty – oznakować całe Rio de Janeiro tak, żeby mieszkańcy, sportowcy, kibice, tancerki, dzieci i wszyscy, którzy przyjadą tu na igrzyska, poruszali się sprawnie i bezpiecznie. Rio to jednak trochę więcej niż Kraków… I więcej tu ludzi, a tym samym roboty.

„Kurczę, Panowie, do odważnych świat należy, a z nas są zdolne chłopy! Więc dajemy, dajemy” – ryknąłem do chłopaków, a tym od razu motywacja skoczyła na 100 proc.

Najpierw wg brazylijskiego Ordem e Progresso (Ład i postęp) szacunki: ile sinal de estrada (znaków) oraz innych ferramentas (narzędzi) będziemy potrzebować. Później poszło już gładko, jak A4 z Krakowa do Katowic. Swoją drogą, wiedziałem, że zakup słownika na stacji benzynowej przed wyjazdem, to dobry pomysł!

Po tygodniach pracy byliśmy rzut kamieniem od wykonania całej roboty. Ale

najgorzej było z malowaniem linii na tartanie. Niby kiedyś biegałem i jak mi się nigdy ręce nie trzęsą, tak teraz ze stresu nie mogłem linii utrzymać. Jak Kryśkę kocham – zrobiłem zygzaki! Co zrobić, poprawiam, ale zrobiły się grubsze. Właśnie oddajemy robotę, a ja na to „dla biegaczy tak będzie lepiej, a zwłaszcza dla Usaina Bolta. On tak pędzi, że musi mieć dobry przegląd linii” Gdyby nie ta gruba linia na mecie, Usain nie zauważyłby, że już czas pozować do zdjęcia. A tak zapozował, że teraz całe te fejsbuki o nim piszą!

Inny problem to osoba – brazylijski minister infrastruktury. Zażyczył sobie, żeby na torze olimpijskim wymalować przerywaną linię (w miejsce ciągłej wstęgi). Staszek, był nie w ciemię bity. Zabarwił basen na zielono, a w miejsca, w których miały widnieć przerywane linie podświetlił od spodu reflektorami drogowymi led o mocy 200W. W ten sposób po raz kolejny ekipa wykonała to, co niewykonalne. Viva a Polônia!!

W końcu mieliśmy trochę wolnego na odpoczynek i zwiedzanie. Ostatnia noc, przygotowany do szaleństwa, a tu budzę się w moim łóżku, a Kryśka obok. „Przecież została w Czeladzi” – myślę. Patrze na ręce – opalone! Patrze na twarz – brązowiutka! Ale nie z Rio, tylko z roboty. Chwila minęła, zanim skojarzyłem, właśnie w jeden sen zafundowałem sobie tydzień roboty w Brazylii. Jeszcze tam wrócę. Ale tym razem na jawie i może z Krysią.